Mało kto jest w stanie dzisiaj uwierzyć, że kiedyś
było tutaj więcej ogrodów niż budynków. Nie było samochodowego mostu na Białej, tylko
pieszy Krzywy Mostek, a od budynków na obecnej ul. Wilsona aż do „Okrąglaków” były
same ogrody. Tam był nasz żywioł! Wszędzie, gdzie teraz stoją budynki z czasów
komuny, były sady, ogrody, bunkry – czyli nasze miejsca zabaw. Tam, gdzie jest teraz Instytut Włoski, jeździliśmy na nartach. Górka była niewielka, śmialiśmy się, że jak tyły nart były na szczycie, to przody już u podnóża! Jak wracaliśmy ze szkoły, rzucaliśmy teczkę gdzieś w kuchni i biegaliśmy po tych ogrodach do wieczora.